Wielka bitwa o szkoły
Dodane przez dnia 08.02.2007

Rozszerzona zawartość newsa
Na środowej Sesji Rady Gminy doszło do ostrej wymiany zdań między rodzicami uczniów z Lasowic Małych i Lasowic Wielkich a władzami gminy. Kością niezgody jest plan przekształceń w gminnej sieci szkół.

Komisja Oświaty (R. Kinder, D. Jach, P. Myśliwczyk, G. Świerc, K. Świgoń - przyp. wł.) zaproponowała radnym plan przekształcenia dwóch gminnych zespołów szkół - w Chocianowicach i w Lasowicach Wielkich. Zespół pierwszy składałby się ze szkoły w Jasieniu (kl. I - III), Gronowicach (IV - VI) i w Chocianowicach (I - VI).

W skład drugiego zespołu wchodziłaby szkoła z oddziałami I - III w Lasowicach Wielkich, szkoła w Chudobie z klasami IV - VI i pełnooddziałowa szkoła w Lasowicach.

Wicewójt Krzysztof Lech tłumaczył, że plan powstał, by uporządkować sieć szkół. Ważne było też to, by żadna z placówek nie została zlikwidowana, a likwidacja w pierwszej kolejności groziła szkole w Gronowicach, bo obecnie są tam dwie klasy - piąta i szósta.

Bałagan w sieci szkół spowodowała niska demografia, a także uchwała radnych, którzy kilka lat temu zdecydowali, że jeśli w danym roczniku nie ma dziesięciorga dzieci, to się nie otwiera klasy pierwszej.

- W Jasieniu od września będzie klasa IV, V oraz VI i nie ma tylu uczniów, by otworzyć klasę pierwszą - tłumaczy Lech. W przyszłym roku jest dziesiątka dzieci i powstaje bałagan. Jeśli zamkniemy Gronowice, w perspektywie prawdopodobnie Jasienie - co widać na powyższym przykładzie - to się okaże, że w Chocianowicach może nie być miejsca dla wszystkich. Jeśli nie zrobimy tego przekształcenia teraz, będą się tam musiały uczyć wszystkie dzieci z północnej części gminy.

Podobna sytuacja jest w Chudobie. Obecnie uczą się tam dzieci od III do VI klasy. Za rok nie będzie dziesiątki ani w Chudobie, ani w Lasowicach Wielkich, ani w Laskowicach.

- I tu powstanie dylemat, gdzie otworzyć klasę pierwszą - mówi wicewójt. - Gdzieś klasa na pewno nie powstanie. Trzeba będzie zwolnić jakiegoś nauczyciela, dać mu odprawę. O tym, gdzie powstanie klasa, nie może decydować przypadek. Sieć szkół musi mieć ręce i nogi, bo dochodzi do absurdów. Chcemy to uporządkować, by w każdej wiosce (w której aktualnie jest - przyp. wł.) była szkoła. Ona będzie trochę okrojona, trudno, ale będzie. Według wyliczeń demograficznych, uporządkujemy sprawy oświaty na pięć - sześć lat.

Według zapewnień władz gminy, czynniki ekonomiczne nie grały tu żadnej roli. Najważniejsze było dobro dzieci.

Jeżeli byśmy chcieli, moglibyśmy zamknąć Gronowice - tłumaczy Lech. Wtedy moglibyśmy pochwalić się, że tyle a tyle zaoszczędziliśmy. Ale postępujemy odwrotnie, niż inne gminy i nie chcemy żadnej ze (z aktualnie pozostałych - przyp. wł.) szkół zlikwidować. Możemy to puścić dalej samopas, ale po co? Mówimy mieszkańcom Lasowic Wielkich, że nie będą mieli w ciągu najbliższych czterech lat klasy pierwszej. Ta szkoła może istnieć pod warunkiem, że do Lasowic będą jeździć dzieci z Chudoby i odwrotnie. Mam nadzieję, że uda nam się to przeforsować.

Może dojść do tego, że uczniowie będą musieli powtarzać klasę w innej miejscowości, bo w danej szkole nie znajdą niższego oddziału. Jeśli szkoły zostaną zlikwidowane, dzieci będą dojeżdżać z jednego końca gminy na drugi. Przy aktualnym planie dowóz - oczywiście bezpłatny (dla dojeżdżających uczniów - przyp. wł.) nie zajmie im więcej, niż dziesięć minut.

Zdaniem lasowickich włodarzy, rodzice protestują tylko po to, żeby protestować.

- Protesty przyjmujemy, staramy się z rodzicami rozmawiać - wyjaśnia zastępca wójta. Jeśli jednak ugniemy się teraz, to porządku nie będzie i gdzie się komu uda, tam pośle dziecko do szkoły. Wtedy zaczną się problemy. Już rodzice kombinują, liczą dzieci i posyłają swoje pociechy o rok wcześniej do szkoły, bo wtedy "łapią" się w swojej wiosce.
Rodzice na sesji zarzucali władzom gminy, że próbują prowadzić przekształcenia za ich plecami.

Dlaczego radnych nie interesuje opinia rodziców? - mówi Alicja Janecka, której syn ma być przeniesiony ze szkoły w Lasowicach Wielkich do Chudoby. - Wszystkie działania podejmowane są na ostatnią chwilę. Są chaotyczne, nieprzemyślane i niespójne. Chcecie na siłę przenieść nasze dzieci, nie podając konkretnych powodów. Czujemy się oszukani przez władzę, postawieni pod murem. My walczymy tylko o dobro naszych dzieci. Pytam, gdzie kompromis - dodaje kobieta.

Rodzice z Lasowic Wielkich, których pociech mają trafić do szkoły w Chudobie, walczą o to, by istniejące klasy nie zostały poddane planowanej reformie. Zaproponowali, aby przekształcenia zacząć od uczniów klas pierwszych. Uważają, że pośpiech jest zbędny. Nieco odmienne zdanie mają rodzice uczniów z Jasienia, którzy są najbardziej ugodowi i zgadzają się na proponowane zmiany.

- Moja córka obecnie chodzi do IV klasy. Ma trafić do szkoły w Gronowicach - mówi Irena Mrugalla. - Ja nie widzę w tym nic złego, bo patrzę nie tylk ona dobro mojego dziecka, ale dobro ogólne wsi.

Protestują natomiast rodzice z Lasowic Małych. Nie zgadzają się, by ich dzieci trafiły do Jasienia. Głównym powodem sprzeciwu jest fatalny stan budynku tamtejszej szkoły.

- W budynku szkoły, do której mają uczęszczać nasze pociechy, od lat nie były przeprowadzane żadne remonty - narzeka Ewelina Brzęczek.

- Powołujecie się na dobro dzieci - protestuje Józef Kaniak, sołtys Lasowic Małych. Pytam: czyich? Nie pozwolimy upychać naszych dzieci do innych szkół.
Emocje nie ominęły także radnych. - Tylko pieniądze widzicie - oburza się radny Józef Szeląg. Tutaj trzeba myśleć o dzieciach. To nie worki z piaskiem, to żywe istoty.

Na sesji radni przegłosowali jednak uchwały o przekształceniach, ale władze gminy muszą teraz przeprowadzić konsultacje społeczne z rodzicami.

- Jeżeli nie uda się nam doprowadzić do kompromisu - mówi Brzęczek - będziemy interweniować do skutku w kuratorium.

Rodzice nie wykluczają również przeniesienia pociech do szkół w innych gminach.

Milena Zatylna
Współpraca Aneta Bednarek, Małgorzata Kuc

Źródło

"Kulisy Powiatu" z 8 lutego 2007