<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Widzenia Własne &#8211; Parafia Ewangelicko-Augsburska Lasowice Wielkie</title>
	<atom:link href="https://lasowice.eu/category/widzenia-wlasne/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://lasowice.eu</link>
	<description>Strona parafii</description>
	<lastBuildDate>Mon, 30 Mar 2026 04:46:43 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.7.5</generator>

<image>
	<url>https://lasowice.eu/wp-content/uploads/2020/07/pobrane-150x150.png</url>
	<title>Widzenia Własne &#8211; Parafia Ewangelicko-Augsburska Lasowice Wielkie</title>
	<link>https://lasowice.eu</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Bezpieczeństwo sumienia</title>
		<link>https://lasowice.eu/2026/03/30/bezpieczenstwo-sumienia/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[piotrdomanski]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 30 Mar 2026 04:45:52 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Widzenia Własne]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://lasowice.eu/?p=8259</guid>

					<description><![CDATA[– czyli refleksje wokół SAFE Słowo SAFE od kilku tygodni jest najczęściej używanym słowem w toczonej obecnie politycznej dyskusji na temat obronności i wyposażenia armii. Słyszymy sprzeczających się polityków, mówiących o trwających wojnach i o bezpieczeństwie dla naszego kraju. Słyszymy o zbrojeniach i zakupach broni za wielkie kwoty – pożyczone na wiele lat. Pożyczka ma [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p><em>– czyli refleksje wokół SAFE</em></p>



<p></p>



<p>Słowo SAFE od kilku tygodni jest najczęściej używanym słowem w toczonej obecnie politycznej dyskusji na temat obronności i wyposażenia armii. Słyszymy sprzeczających się polityków, mówiących o trwających wojnach i o bezpieczeństwie dla naszego kraju. Słyszymy o zbrojeniach i zakupach broni za wielkie kwoty – pożyczone na wiele lat. Pożyczka ma być spłacana przez kolejne pokolenia. W tym kontekście o wierze w Boga i religijnych zasadach mówi się niewiele albo w ogóle.</p>



<p>Jednak pamiętać trzeba, że większość polityków i komentatorów, dziennikarzy, to ludzie wierzący, bardziej bądź mniej związani z Kościołem oraz uznający i szanujący kościelne dogmaty. Zapewne, każdy z nich postrzega i rozumie też nadchodzący życiowy kres swoich dni i życiowe zadanie – jak uważa w swoim sercu – które ma polecone do wykonania przez Boga. Wierzy w Boga, tak jak został nauczony i wychowany. To ma wielki wpływ, choć nikt do tego się publicznie nie przyznaje i przyznać nie może, na podejmowanie poszczególnych ważnych decyzji, bo oprócz zgodności z prawem obowiązującym w naszym kraju, są one podejmowane przede wszystkim w zgodzie z własnym sumieniem i kościelnymi zasadami.</p>



<p>Wsłuchując się w dyskusję w mediach, a dla pełnego obrazu słucham i tych bardziej liberalnych i tych nacjonalistycznych, zauważam, że dobrze można zrozumieć istotę strachu przed dopuszczeniem w przestrzeń społeczną reformacyjnych światłych idei. Ten strach zaistniał u religijnych konserwatystów już w czasach Reformacji. Wówczas, ponad 500 lat temu, środowiska przeciwne reformom, czyli naprawie ówczesnego Kościoła i polepszenia losu społeczeństwa, były przerażone i robiły wszystko, by nie dopuścić do postrzegania świata przez wiernych w inny sposób, jak tylko przez pryzmat nauki i doktryny Kościoła związanego z Rzymem.</p>



<p>Dlatego obserwując dziś polityczne dyskusje, warto pamiętać, że Reformacja, oprócz teologicznych zasad, wpłynęła na zmianę postrzegania sumienności, prawdomówności, uczciwości, stosunku do pracy itp. Z czasem wywarła wpływ na tworzone prawodawstwo i zasady życia społecznego. A ich przekazywaniem i wychowaniem ówczesnego człowieka zajmowali się duchowni, katecheci, nauczający zgodnie z własnym wyznaniem. Ale konserwatywni politycy – choć nie wiem dlaczego – prezentują antyrozwojowe społecznie i skrajnie nacjonalistyczno-konserwatywne poglądy. Łatwo można to zauważyć, śledząc wypowiedzi polskich konserwatywnych polityków dotyczące programu SAFE.</p>



<p>Zapewne się mylę – oby! Ale słuchając tych wypowiedzi, można wyciągnąć wnioski i rozumieć wypowiadane niektóre myśli w następujący sposób, że właściwie nieważne jest bezpieczeństwo i racjonalne dokapitalizowanie do aktualnych potrzeb naszych sił zbrojnych. Najważniejsza jest głośno wypowiadana teza: „To jest złe, bo to jest związane z Unią Europejską”. W domyśle – czyli z tą przestrzenią obywatelską państw i narodów, w której nacjonalizm i ograniczenia podstawowych praw człowieka nie mają zastosowania. Strasząc nimi i przywołując naszego zachodniego sąsiada, powiada się w dyskusji dalej, że związanie się długoterminową pożyczką przeznaczoną na dozbrojenie naszego wojska służyć będzie „niedobrym Niemcom”. Nasz sąsiad staje się symbolem demonizowanej Unii Europejskiej i już nikt nie dopowiada, że my, Polska, też jesteśmy częścią tej samej Unii. Tego ponadpaństwowego organizmu, skąd na świat rozlewa się kultura, charytatywna pomoc, racjonalna gospodarka, dzięki któremu wybudowano i nadal buduje się w polskich miastach nowoczesne fabryki itp. To dzięki Unii posiadamy sieć autostrad – o tym się nie wspomina. W zamian krytykuje się, że w krajach Unii Europejskiej dopuszcza się wiele – niemożliwych przecież do zaakceptowania w naszym religijnym, „uświęconym” kraju – międzyludzkich relacji i prawnych regulacji.</p>



<p>Nie jestem ekonomistą i nie znam się na dozbrajaniu armii. Ale zaproponowane polskie rozwiązanie dozbrojenia naszego wojska kojarzy mi się z praktykami z czasów PRL-u. Wtedy drukowano miliardy złotych, by utrzymać gospodarkę i dozbroić armię. Wiemy, jak to się skończyło. Dzisiaj chyba też pojawia się idea drukowania pieniędzy i co gorsza, sprzedaży złota – naszego narodowego zabezpieczenia, które gromadziliśmy jako społeczeństwo latami na tzw. czarną godzinę.</p>



<p>Chociaż nie zbroimy się na wojnę, ale po to by wzmocnić obronę, aby odstraszyć potencjalnych atakujących, nie przemawia do mnie rozpoczęty na nowo światowy wyścig zbrojeń. Po II wojnie światowej doprowadzono ostatecznie do rozbrojenia. Pomimo wielu napięć, rozbieżności politycznych i społecznych – utrzymano pokój, który trwał ponad 80 lat. Chciałbym, aby taką szansę miały następne pokolenia.</p>



<p>Ale dla niektórych polityków to nie jest ważne. To nieistotne, że przyszłe pokolenia będą żyły w biedzie. Zapewne tych, którzy dzisiaj podejmują polityczne decyzje wpływające na przyszłość pokoleń – już nie będzie wśród żyjących. Mam wrażenie, że teraz nie chodzi o bezpieczeństwo, ale przede wszystkim o utrzymanie kościelnych wpływów i zasad, w których zostali wychowani. Wydaje się, że polityka i obecna sytuacja w kraju jest ważniejsza przy ustalaniu doraźnych celów niż długofalowe bezpieczeństwo obywateli.</p>



<p>ks. Ryszard Pieron</p>



<p><em>Zwiastun Ewangelicki nr 6-2026.</em></p>



<p></p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Oferta</title>
		<link>https://lasowice.eu/2026/03/16/oferta/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[piotrdomanski]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 16 Mar 2026 19:42:56 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Widzenia Własne]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://lasowice.eu/?p=8253</guid>

					<description><![CDATA[Rozpoczęliśmy kolejny czas pasyjny. Czas zadumy, refleksji, może i troski o nasz ziemski Kościół, który tworzymy i w którym jesteśmy jako społeczność świętych. Tak wyznajemy, o tym jesteśmy przekonani. Tyle wstępu. Internet, wraz z upowszechnieniem sztucznej inteligencji całkowicie nami zawładnął. Wszechogarnia już nas dostępną informacją, rozrywką, możliwościami towarzyskimi na odległość, realizowanymi przez media społecznościowe. Podsuwa [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p>Rozpoczęliśmy kolejny czas pasyjny. Czas zadumy, refleksji, może i troski o nasz ziemski Kościół, który tworzymy i w którym jesteśmy jako społeczność świętych. Tak wyznajemy, o tym jesteśmy przekonani. Tyle wstępu.</p>



<p>Internet, wraz z upowszechnieniem sztucznej inteligencji całkowicie nami zawładnął. Wszechogarnia już nas dostępną informacją, rozrywką, możliwościami towarzyskimi na odległość, realizowanymi przez media społecznościowe.</p>



<p>Podsuwa nam coraz więcej atrakcji, ale także uzależnia od siebie oraz zabiera nam czas. A co najgorsze – staje się powoli niestety, nie tylko bożkiem – ale bogiem. Ten bóg czy tylko bożek internetowo-telefoniczny jest atrakcyjny codziennie inaczej, umie sprostać naszym oczekiwaniom i potrzebom, stał się już doskonałym przyjacielem, lekarzem i doradcą, a bywa, że i duszpasterzem. Jest dostępny o każdej porze dnia i nocy, i zawsze z nową ciekawą ofertą, zawsze gotowy, by nam towarzyszyć, być na każde wezwanie i logowanie. Wielu z nas do Kościoła uczęszcza i modli się do żywego Boga niestety już tylko za pośrednictwem Internetu, uważając, że nie potrzebuje już kontaktu z żywym człowiekiem – współwyznawcą i odrzuca społeczność.</p>



<p>Nie jest tajemnicą, że nie jestem wielkim zwolennikiem innowacji i zmian w porządku nabożeństwa. I że uważam także, że nie na konkurowaniu parafii z propozycjami z nieparafialnej przestrzeni publicznej należy budować pobożność i religijność wiernych. Zdaję też sobie sprawę, że nabożeństwa, spotkania parafialne czy lekcje religii organizowane dla kilku osób w parafii w diasporze wielce atrakcyjne nie są – i być nie mogą. Nie tylko ja zauważam, że coraz mniej zainteresowanych parafian bierze w nich udział. Starzejemy się jako społeczność, dzieci rodzi się coraz mniej, co widać na zdjęciach publikowanych na różnych stronach czy w informatorach. Chcielibyśmy, aby życie parafialne wyglądało i toczyło się jak przed laty, ale tak nie jest. Kościół przestał być w swojej ofercie atrakcyjnym dla współczesnego, szczególnie młodego człowieka. Oczywiście niektórzy po przeczytaniu tych słów oburzą się i powiedzą: „Jak to, jak ksiądz tam może pisać i uważać? Przecież chodzi o Boga, Jego zbawczy czyn, o Kościół!”. To prawda. I zgadzając się z tym oburzeniem, niestety jednak postawię tezę, że Kościół nie ma oferty dla wiernych na teraz. A współczesny, zachodni chrześcijański świat, którego i my jesteśmy częścią, dał się omamić i uwierzył w samego siebie. Uważa, że do tego, by było mu dobrze, nie potrzebuje Boga. Ale może się mylę.</p>



<p>Zapytam raz jeszcze. Jaką ofertę ma ewangelicki Kościół dla człowieka 14–20-letniego i dla starszego, i dla młodszego. Parafie nie będą nigdy atrakcyjne, choćby organizowały jakieś wydarzenia co dnia. To prawda, kilka osób skorzysta i dobrze. I na pewno o to chodzi. Ale co z tymi tysiącami ludzi, którzy nie przychodzą? No więc, czy rzeczywiście Kościół ma startować w konkursie ofert? A może takiej oferty różnych atrakcji nie potrzebuje, nie musi jej mieć?</p>



<p>Uważam, że nasz Kościół ma to, czego nie umie dać człowiekowi współczesny kolorowy świat. Kościół, poszczególne niewielkie parafie, mają możliwość i przestrzeń, by dać człowiekowi ciszę i nadzieję. Wśród osób będących w parafii każdy może znaleźć prawdziwego, a nie cyfrowego przyjaciela. Uważam, że nie chodzi o liczbę zaproponowanych spotkań czy inicjatyw, chodzi o to, by w parafii – jak dawniej, tak i teraz – można było zastanowić się nad własnym życiem, nad relacjami między nami a Panem Bogiem. Parafia to nie dom kultury czy katedra naukowa. Parafia to miejsce, w którym mamy dobrze i bezpiecznie się czuć, czuć się zaopiekowanymi, żyjąc w tym biegnącym coraz szybciej, zagubionym, bez wartości, wojennym świecie.</p>



<p>Oferta. Co możemy sobie dać? Możemy dać siebie, troskę o siebie nawzajem, możemy wspólnie wzmacniać swoją wiarą i obdarzać się dobrym spojrzeniem. To jest współczesne wyzwanie dla chrześcijan. Być koło drugiego na żywo, nie przez smartfona, nie przez monitor komputera – namacalnie – i po prostu być. W pokorze razem składać ręce do modlitwy, wspólnie czytać Ewangelię i cieszyć się nią.</p>



<p>ks. Ryszard Pieron</p>



<p><em>Zwiastun Ewangelicki nr 5-2026.</em></p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Obroże i łańcuchy</title>
		<link>https://lasowice.eu/2026/02/27/obroze-i-lancuchy/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[piotrdomanski]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 27 Feb 2026 05:45:49 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Widzenia Własne]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://lasowice.eu/?p=8201</guid>

					<description><![CDATA[Ostatnimi czasy „troszeczkę” się ochłodziło. Pojawiły się na nowo, już dawno nie wypowiadane humorystyczne stwierdzenia typu: „jak jest zima, to jest zimno”. A przecież to nic nowego, że w Polsce w styczniu czy lutym jest zimno. Jednak przyznać trzeba, że nieco odwykliśmy od dużych opadów śniegu i dwucyfrowych mrozów. W kontekście mrozu ważną kwestią stał [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p>Ostatnimi czasy „troszeczkę” się ochłodziło. Pojawiły się na nowo, już dawno nie wypowiadane humorystyczne stwierdzenia typu: „jak jest zima, to jest zimno”. A przecież to nic nowego, że w Polsce w styczniu czy lutym jest zimno. Jednak przyznać trzeba, że nieco odwykliśmy od dużych opadów śniegu i dwucyfrowych mrozów. W kontekście mrozu ważną kwestią stał się ostatnio temat podstawowych praw zwierząt i godnego ich traktowania. Niektórzy celebryci i niektórzy po- litycy zaczęli wypowiadać się na ten temat i także chcą przeciwdziałać, chciało by się powiedzieć nieludzkie- mu traktowaniu psów i innych zwie- rząt domowych oraz gospodarskich. Ale można to opisać sfomułowaniem może mniej grzecznym i wyważonym: Traktowania zwierząt źle, a wręcz be- stialsko, co nie ma nic wspólnego z człowieczeństwem. I to niezależnie od tego, co dany właściciel psa lub kota albo gospodarz hodujący bydło czy trzodę chlewną o sobie myśli i ja- kie ma mniemanie o swoim postępo- waniu ze zwierzętami.  </p>



<p>Pojawiły się w mediach informacje o schroniskach dla zwierząt i wecie Prezydenta RP do ustawy tzw. łańcu- chowej, różnych aferach związanych z wykorzystywaniem prawa i niele- galnym zarobkowaniem na rzekomym prowadzeniu schronisk albo punktów opieki nad zwierzętami. </p>



<p>Mieszkam na terenie wiejskim i wiem, w jakim celu psy są trzymane w kojcach, różnych budach, resztkach szop i pod wszelkimi niedającymi żad- nego bezpieczeństwa i komfortu życia zadaszeniami. Nie będę wypowiadał się o jakości i stanie tych rzekomo spełniających wszelkie opisane normy „psich posiadłościach” z lokatorami z łańcuchem na szyi. Chcę zwrócić uwagę na jakość ludzkiego sumienia i poziom zimna i chłodu ludzkiego właścicielskiego serca, które dopusz- ks. Ryszard Pieron cza, by przyjaciel i stróż człowieka mieszkał w tak podłych warunkach: w nieszczelnej budzie czy kojcu, bez żadnej ściółki, marznąc w błocie. </p>



<p>Mógłbym teraz chcieć pobudzić czytelniczą wyobraźnię i przywołać zmarznięte i uwiązane, ale jeszcze oddychające szkielety piesków dźwi- gających na szyi metalowy, oblany lodem łańcuch i przewróconą, pustą, brudną miskę, i na domiar złego marz- nącą mżawkę padającą z nieba. Nie chcę sobie – wygodnie w cieple pi szącemu te słowa – ani czytelnikom psuć nastroju, gdy w nagrzanym po- mieszczeniu, syci, będziecie to czy tali. Ale trzeba wyraźnie stwierdzić i głośno powiedzieć, że to wstyd i od- człowieczenie zaistniało w naszym pobożnym kraju! Bóg w akcie stwo- rzenia świata stworzył też zwierzęta, a nasz gatunek ludzki miedzy innymi po to, abyśmy się nimi opiekowali. To jasne i oczywiste – dzięki nim też ży- jemy, chowając je w oborach, na pa- stwiskach, by korzystać z ich produk- tów – wełny, jajek, mleka, a wreszcie, by w odpowiednim czasie posilić się nimi. Ale jakość ich życia oraz kultura i forma ich zabijania świadczy o nas. Zwierzęta czują, rozumieją, są szczere i oddane. Każde według swojego ro- dzaju, po swojemu – tak jak Bóg dał im tchnienie życia. Obserwując ha- niebne ich traktowanie, należy stwier- dzić, że to one mają więcej empatii niż ich ludzcy właściciele. Jako du- chowny Kościoła Ewangelii, domagam się stanowczego napiętnowania ludzi, którzy bestialsko i bezdusznie dopro- wadzają do agonii, w okropnych wa- runkach, zwierzęta, zarówno gospo- darskie, jak i te udomowione. </p>



<p>To my, gatunek ludzki, uważamy siebie za mądrych i wybranych przez Boga, zatem od nas zależy jakość ich życia i to w jaki sposób swoje życie kończą. </p>



<p>Namawiam Kolegów i Koleżanki w Urzędzie Zwiastowania Słowa Bo- żego, abyśmy jak najczęściej zwracali uwagę w swoich kazaniach i przy bar- dziej lub mniej formalnych spotka- niach na jakość życia zwierząt oraz ich umierania – zabijania. Na potrzebę kontroli miotów w różnych hodow- lach, na warunki panujące w schroni- skach, oborach i stajniach. Przecież Bóg na końcu stworzenia przekazał człowiekowi zadanie, by zarządzał stworzeniem, które jak czytamy na pierwszych kartach Biblii „było do- bre”. Ten apel nie dotyczy tylko du- chownych, ale jest też skierowany do osób posiadających władzę, wpływy i możliwości, aby swoimi postano- wieniami czy rozporządzeniami zmie- rzać do panowania nad ilością rodzą- cej się zwierzyny, a przede wszyst- kim, by szanować zwierzęce życie. </p>



<p>Siedzę przy rozgrzanym kaloryfe- rze, popijam ciepłą kawę, na zewnątrz 15 stopni mrozu, może trochę więcej, a gdzieś dalej lub bliżej mnie w kojcu, z łańcuchem na szyi, w mokrej budzie albo pod gołym niebem, wegetuje – pilnujący, broniący i merdający ogo- nem, a może wyjący z bólu i zamarza- jący – przyjaciel człowieka. Płakać się chce.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Krzyż</title>
		<link>https://lasowice.eu/2026/02/23/krzyz/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[piotrdomanski]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 23 Feb 2026 05:42:47 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Widzenia Własne]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://lasowice.eu/?p=8198</guid>

					<description><![CDATA[Dawno nie pisałem, nie chciałem bowiem w adwentowym i bożonarodzeniowym czasie swoimi tekstami psuć podniosłej, świątecznej atmosfery. Przecież przynajmniej przez tych kilka dni powinniśmy zapomnieć o polityce, wojnie, braku wzajemnego zrozumienia i akceptacji. Ale nastał czas nowego, 2026 roku, a z nim konieczność powrotu do polskiej rzeczywistości. I niestety do kwestii „emocjonalo-fundamentalisty- cznego terroru”, jaki [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p>Dawno nie pisałem, nie chciałem bowiem w adwentowym i bożonarodzeniowym czasie swoimi tekstami psuć podniosłej, świątecznej atmosfery. Przecież przynajmniej przez tych kilka dni powinniśmy zapomnieć o polityce, wojnie, braku wzajemnego zrozumienia i akceptacji. Ale nastał czas nowego, 2026 roku, a z nim konieczność powrotu do polskiej rzeczywistości. I niestety do kwestii „emocjonalo-fundamentalisty- cznego terroru”, jaki w naszym kraju coraz częściej da się zauważyć. Krzyż Zapewne słyszeliście o wyrzuceniu do kosza plastikowego krzyża przez nauczycielkę angielskiego w jednej ze szkół. Krzyża – jak wyjaśniała później nauczycielka – wykonanego na drukar- ce 3D na zajęciach szkolnych jako dziecięcy, halloweenowy, niepotrzebny już gadżet, powieszony przez uczniów nad klatką dla zwierzątka. W mediach rozpoczęła się krucjata i publiczny lincz na nauczycielce, aby – oczywi- ście – bronić kościelnych wartości, któ- re rzekomo zostały zbezczeszczone. </p>



<p>Nie będę komentował i rozkładał na części tego przypadku, bo nie o to chodzi. Chcę natomiast zauważyć, że po rzymskokatolickim dniu Wszystkich Świętych i dniach zadusznych oraz po większości pogrzebów, na cmenta- rzach setki tysięcy plastikowych krzy- żyków znajdujących się na różnych ozdobach, zniczach, szarfach czy wią- zankach i wieńcach lądują w śmietni- kach. Przy okazji poświątecznego ba- łaganu przed cmentarnymi koszami część z nich jest bez skrupułów depta- na i porzucana w błocie. Czy mam ro- zumieć, że te będące w śmietnikach krzyżyki i krzyżykowe ozdoby nie urażają uczuć religijnych? Czy to mo- że dlatego, że za nie zapłacono i dzię- ki nim uspokoiliśmy nasze sumienie względem zmarłych, i można z nimi zrobić co się chce? Ofiara została speł- niona… Czyżby tamten, z drukarki 3D, z opisanej szkoły, był zupełnie in- nym krzyżykiem? Nie wiem. </p>



<p>Czytając i przysłuchując się róż- nym wypowiedziom na ten temat, spe- cjalnie nie przywołuję ani politycz- nych, ani społecznych głosów. Sądząc jednak po niektórych, wydawać się może, że ten plastikowy krzyżyk chyba był – stał się – już prawie „najświętszą relikwią”. Relikwią, dzięki której na- stąpiłoby zbawienie naszego – prze- cież już zbawionego – narodu, który za cel postawił sobie zbawianie in- nych, nie dość doskonałych nacji. </p>



<p>W całej tej sprawie przede wszyst- kim zastanawia mnie, jak zawsze, brak głosu hierarchów kościelnych. Skoro przez kilka dni temat ten jest wałkowany w serwisach informacyj- nych, dobrze byłoby usłyszeć, co oni sądzą o krzyżyku z drukarki. Mają przecież władzę nauczania, a jeśli na- stąpi taka potrzeba, to i wyjaśniania. Chyba jest to ten moment i ten czas. Czy znów chowamy głowę w piasek i czekamy na religijno-polityczny lincz nauczycielki, nie przyznając się do własnych poglądów? </p>



<p>To prawda – krzyż jest szczególnym symbolem dla chrześcijan. Ale dwie skrzyżowane kreski albo odlane z pla- stiku belki, albo namalowane na szarfie przy wieńcu wizerunki krzyża – nie zba- wiają! To nie namalowane czy odlane symbole prowadzą człowieka do zba- wienia, tylko wiara w Chrystusa, który pokonał to haniebne narzędzie śmierci przez swoje zmartwychwstanie. We współczesnym chrześcijaństwie obserwuje się zanik wiedzy o podsta- wowych teologicznych zasadach wia- ry. Nie edukujemy się religijnie, tylko coraz częściej emocjonalnie i bez więk- szej refleksji przeżywamy (obchodzi- my) różne święta i okazjonalne religij- ne uroczystości. Z tego powodu coraz większe znaczenie mają: obrazki, figu- ry, emblematy, malowane przez sztucz- ną inteligencję „święte” wizerunki. Je- śli nie powrócimy do Prawdy Ewan- gelii i istoty zbawienia, do czynu Boga w Chrystusie na Golgocie, to przyszłe pokolenia będą budowały swoją wia- rę już tylko na medialnych wyobraże- niach. Na wizji i prywatnych poglą- dach reżyserów tworzących religijne filmy, na figurkach przedstawiają- cych „ważnych działaczy chrześcijań- skich”. Ludzie będą przekonani, że hi- storia biblijna, ponieważ tak została namalowana albo przedstawiona, to rzeczywiście tak na pewno wyglądała. Tymczasem, powtórzmy, treścią Do- brej Nowiny jest zbawczy czyn Chry- stusa. </p>



<p>Namawiam hierarchów kościelnych wszystkich chrześcijańskich wyznań, wszystkich księży – wykorzystujcie wszelkie dostępne media, prostujcie nieprawdę, nauczajcie innych, ewange- lizujcie Prawdą. Nie można dopuścić, aby rozdmuchane, nieistotne wyda- rzenia i towarzyszące im emocje przy- słoniły Prawdę o zbawieniu, które do- konało się na krzyżu Golgoty. Historia chrześcijaństwa, religijnych wojen, linczów, samosądów z użyciem krzy- ża i powołujących się na imię Boga, i kościelnych sądów, zna gorsze zda- rzenia niż wyrzucenie do kosza niepo- trzebnego plastiku w kształcie krzyża. Naprawdę, nic strasznego się tam, w tej szkole w Kielnie, nie stało. </p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Zmiany – czy wszystkie nam służą?</title>
		<link>https://lasowice.eu/2025/10/30/zmiany-czy-wszystkie-nam-sluza/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[piotrdomanski]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 30 Oct 2025 05:23:30 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Widzenia Własne]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://lasowice.eu/?p=8072</guid>

					<description><![CDATA[Trwa w naszym Kościele wśród wiernych i księży dyskusja o wprowadzanych różnych porządkach nabożeństw. Podczas wakacji, przy okazji wypoczynku czy wycieczek uczestniczyliśmy w wielu nabożeństwach, w trakcie których zauważyliśmy zupełnie inną kolejność poszczególnych czynności liturgicznych, usłyszeliśmy różne zwroty i formuły odpowiedzi na nie. Czy przyjęliśmy to tylko jako wakacyjne doświadczenie inności w tym samym, jednym, [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p>Trwa w naszym Kościele wśród wiernych i księży dyskusja o wprowadzanych różnych porządkach nabożeństw. Podczas wakacji, przy okazji wypoczynku czy wycieczek uczestniczyliśmy w wielu nabożeństwach, w trakcie których zauważyliśmy zupełnie inną kolejność poszczególnych czynności liturgicznych, usłyszeliśmy różne zwroty i formuły odpowiedzi na nie. Czy przyjęliśmy to tylko jako wakacyjne doświadczenie inności w tym samym, jednym, naszym Kościele? Nie wiem.</p>



<p>Żyjemy w czasach, w których silna jest potrzeba powrotu do źródeł chrześcijaństwa i prostoty jego przekazu. Ale jest także potrzeba nierozwlekania celebry, jasności wypowiedzi, szybkości komunikacji, zrozumiałych formuł – klarowności przekazu i zrozumiałego języka. A my, ewangelicy w Polsce, od końca II wojny światowej żyjemy w cieniu rzymskokatolickiego wielkiego brata, który prowadzi systematyczną, regularną i zaplanowaną politykę zawłaszczenia naszego kraju i stworzenia państwa narodowo-katolickiego.</p>



<p>Nieubłagane fakty</p>



<p>Mówię o tym dlatego, że niektóre zwroty, zachowania, liturgiczne czynności, które nie wywołują żadnych emocji w innych krajach, u nas w Polsce są zauważalne i wśród wiernych w Kościele ewangelickim wzbudzające kontrowersje. To, co jest możliwe do zrealizowania i zaakceptowania w Skandynawii, w Niemczech czy Ameryce Północnej, co normalne jest dla wielu naszych ewangelickich współbraci poza Polską, dla wielu ewangelików w kraju jest nieakceptowalne i wręcz niedopuszczalne. Postrzegane jest bowiem i odbierane jako wydziedziczanie z wyznaniowej tożsamości, wyrażającej się także przez kościelne zwyczaje i zachowania, które przez lata były przekazywane, wpajane i nauczane jako te dobre, właściwe i zalecane do stosowania. Wydaje się, że niektórzy nasi współwyznawcy żyją w przestrzeni społecznej, w której swoją kościelną i religijną tożsamość budują na inności względem wiernych Kościoła Rzymskokatolickiego. Czy to dobrze? Nie! To niedobrze, ale dla sporej liczby wiernych, zwłaszcza tych w zdecydowanie starszym wieku, rozsianych po wioseczkach i mieścinach naszego kraju, to jest ważne i istotne w ich osobistym przeżywaniu nabożeństwa, rozmowy o Bogu oraz w ich indywidualnej pobożności.</p>



<p>Rodzi się zatem pytanie,czy wprowadzenie tak wielu i różnych zmian przyniosło pozytywny efekt, mierzony liczbą ludzi przychodzących na nabożeństwa i przystępujących do Komunii Świętej? A może dzięki zmianom w porządku nabożeństwa wstąpiło do parafii, do ewangelickiego Kościoła, na przykład kilkaset osób w jednym miejscu? Raczej na pewno nie.</p>



<p>Zadajmy sobie kolejne pytanie: Co społeczeństwo, ludzie w Polsce, wiedzą o nas, ewangelikach? Po czym jesteśmy powszechnie rozpoznawani? Zacytuję ostatnio zasłyszane sformułowania. Absolutna większość zapytanych odpowiada: „U was księża mogą się żenić”. Ta kwestia jest na pierwszym miejscu, dopiero w kolejnych odpowiedziach usłyszymy: „Macie spowiedź powszechną (zbiorową), w której nie spowiadacie się księdzu w konfesjonale. Nie macie (uznajecie) świętych i księża na (mszy) nabożeństwach noszą czarną togę, bez zdobień”. Ktoś jeszcze ewentualnie doda, że „nie wierzymy w Marię”, co jest rzecz jasna błędnym sformułowaniem, bo przecież wiemy i wierzymy, że Maria była matką Jezusa, choć nie oddajemy jej boskiej czci.</p>



<p>Waga przyzwyczajeń</p>



<p>Wróćmy do zmian w przebiegu nabożeństwa, czyli w jego agendzie. Według mnie, w naszym Kościele, odkąd pamiętam, panuje błędny system wprowadzania zmian. I teraz też tak się dzieje. Może najpierw trzeba było porozmawiać „z dołami”, to znaczy z organistami, często samoukami, długo samodzielnie przygotowującymi się do nabożeństw, którzy nie są muzykami, jak te nowości wpłyną na ich służbę. Porozmawiać z wiernymi – czyli tymi kilkoma osobami w malutkich filiałach, gdzie nabożeństwa odprawia się i śpiewa często bez organistów i bez żadnej muzycznej oprawy. Gdzie na nabożeństwo przychodzi 10–20 osób w wieku zdecydowanie starszym. Które mają prawo do swoich przyzwyczajeń w kościołach, do których uczęszczają od dziesiątków lat. I porozmawiać z księżmi pracującymi w małych parafiach, czy rzeczywiście potrzebujemy nowych form agendarnych. Czy nie zburzy nam to dobrze funkcjonującego porządku i nie wprawi w zakłopotanie nas i parafian. Może gdyby nasz ewangelicki Kościół liczył kilka milionów wiernych, a każda parafia miała kilka tysięcy osób więcej, miała zastępowalność pokoleniową i bardzo dobrą frekwencję na nabożeństwach, to jego rozwój można by oprzeć o liturgiczne zmiany.</p>



<p>Ale z nikim nie porozmawiano. Wprowadzono zalecane zmiany. W konsekwencji bywa tak, że w jednej parafii w zależności od tego, kto odprawia nabożeństwo, który duchowny jak się zapatruje na owe zmiany, stosowane są różne porządki. Przez to wierni są zagubieni i często przez to skłóceni z sobą. Podzielili się i przychodzą tylko na te nabożeństwa, których prowadzenie i porządek im odpowiada. Już nie wspominam o problemach związanych z zastępstwami organistów i duchownych, którzy muszą odnaleźć się w różnych porządkach.</p>



<p>Czego nam naprawdę potrzeba?</p>



<p>Trzeba przyznać, że dla części ewangelików nowa agenda tworzy inną, niezrozumiałą kościelną tożsamość, w której pokolenia ewangelików się nie wychowywały, nie utożsamiają się z nią i jej nie akceptują. Młodszym duchownym, którzy wychowali się na ciągłych zmianach oraz zmieniających się szybko realiach życia społecznego i kościelnego, to zapewne odpowiada. Ale pamiętajmy, że w ciągu najbliższych lat odejdzie do Pana wielu wiernych, bo społeczeństwo nasze się starzeje i dotyczy to również Kościoła. Te starsze osoby nie potrzebują zmian. Nie wywracajmy im do góry nogami ich Kościoła i nabożeństw, na które jeszcze chodzą. Dzięki zmianom, młodszych w parafiach nie przybędzie, bo ich nie widać, a ci, którzy są obecni, nie potrzebują – jak się wydaje – liturgicznych zmian, tylko wzmocnienia wiary w Boga. Przecież przyznaje się do Niego i wyznaje Go coraz mniej osób! Może w liturgii coś jest nielogiczne, może coś się powtarza, ale przecież nie o to chodzi. To jest też część religijnej tożsamości. Bądźmy z naszymi wiernymi w ich starości i szanujmy ich pobożność.</p>



<p>ks. Ryszard Pieron</p>



<p><em><em>Zwiastun Ewangelicki </em>nr 20-2025.</em></p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Czyściec za edukację</title>
		<link>https://lasowice.eu/2025/09/20/czysciec-za-edukacje/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[piotrdomanski]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 20 Sep 2025 07:20:54 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Widzenia Własne]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://lasowice.eu/?p=8033</guid>

					<description><![CDATA[Biskupi rzymskokatoliccy odezwali się tak, że „szczęka opada”. Nowy przedmiot szkolny ma według nich szkodzić zbawieniu – przybliża tę wypowiedź portal www.wyborcza.pl. Traktując dosłownie to, co powiedzieli biskupi, uczestnicy zajęć z edukacji zdrowotnej oraz ich rodzice, którzy wyrazili na to zgodę, będą musieli oczyścić się z tego uczestnictwa i z tej decyzji w czyśćcu (!). [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p>Biskupi rzymskokatoliccy odezwali się tak, że „szczęka opada”. Nowy przedmiot szkolny ma według nich szkodzić zbawieniu – przybliża tę wypowiedź portal www.wyborcza.pl. Traktując dosłownie to, co powiedzieli biskupi, uczestnicy zajęć z edukacji zdrowotnej oraz ich rodzice, którzy wyrazili na to zgodę, będą musieli oczyścić się z tego uczestnictwa i z tej decyzji w czyśćcu (!).</p>



<p>Edukacja zdrowotna zamiast wychowania do życia w rodzinie. Edukacja obywatelska zamiast „Czarnkowego” HiT-u. Jedna lekcja religii zamiast dwóch. W dniu 1 września bieżącego roku polska szkoła wkroczyła w nową rzeczywistość.</p>



<p>Edukacja a życie wieczne</p>



<p>Wprowadzone zmiany krytykuje Kościół Rzymskokatolicki, a stanowisko jego episkopatu nie pozostaje jednak bez echa. W rozmowie z „Wyborczą” Dariusz Chętkowski, polonista, etyk, filozof, mówi o średniowiecznych metodach i rozdarciu, na które hierarchowie skazują wierzących uczniów. Czy edukacja zdrowotna może stać na drodze do życia wiecznego? Katolicki publicysta Tomasz Terlikowski uważa, że nie. Tymczasem Kościół, „w trosce o wychowanie i zbawienie”, apeluje do rodziców, by nie godzili się na „systemową deprawację dzieci”, by nie posyłali ich na wprowadzone do szkół zajęcia. Tyle „Wyborcza” z dnia 29 sierpnia 2025 roku.</p>



<p>A teraz cytat za AI – sztuczną inteligencją, której zadałem takie zadanie: Wyszukaj program edukacji zdrowotnej. „Program edukacji zdrowotnej to nowy przedmiot wprowadzany do szkół od 1 września 2025 roku, który zastąpi wychowanie do życia w rodzinie i ma na celu kształtowanie u uczniów wszechstronnych umiejętności dbania o zdrowie własne i otoczenia. Program obejmuje 11 obszarów tematycznych, w tym zdrowie fizyczne, psychiczne, seksualne, społeczne i środowiskowe, a jego celem jest wyposażenie młodych ludzi w wiedzę i postawy niezbędne do świadomego kształtowania zdrowego stylu życia” – tyle AI.</p>



<p>Temat oczywiście zainteresował mnie, a będąc w szkole pożyczyłem na kilka godzin podręcznik do edukacji zdrowotnej i przeglądnąłem go. Zanim napiszę o samym podręczniku, najpierw wyrażę zadowolenie i przekażę szczere gratulacje wszystkim ewangelikom, którzy nie uznają nauki o czyśćcu i konieczności pokutowania tam za rzekome bądź prawdziwe grzechy, o których powiedzieli bądź nie powiedzieli spowiednikowi. Teologia ewangelicka czasów Reformacji odrzuciła niebiblijną naukę o czyśćcu, jako miejscu, gdzie jeszcze trzeba poprawiać i wzmacniać krzyżowe dzieło Chrystusa swoimi pokutnymi mękami i modlitwami czyśćcowymi. To herezja! Śmierć Pana Jezusa na Golgocie, jest i była, i będzie wystarczająca dla oczyszczenia wierzącego i ufającego Bogu grzesznika.</p>



<p>Kompendium wiedzy o współczesności</p>



<p>Wracając do podręcznika, oczywiście nie przeczytałem całej jego treści, tylko przejrzałem i stwierdzam, że może być podręcznikiem nie tylko dla młodzieży, ale również i dla dorosłych, tych zdecydowanie starszych dorosłych przede wszystkim. Z podręcznika możemy dowiedzieć się sporo między innymi o: bezpiecznym posługiwaniem się telefonem komórkowym i Internetem, aby klikając nie wpaść w węzeł przekierowań i nagle nie znaleźć się w przestrzeniach, których nie chcemy oglądać, ani nawet o nich wiedzieć. I nie mam na myśli tylko przestrzeni związanych z treściami pornograficznymi, o których powszechnie się mówi, że są mocno nachalne. Myślę też o tych platformach, które propagują i pokazują skrajne bestialstwo, egzekucje, pastwienie się nad zwierzętami i ludźmi.</p>



<p>Z podręcznika dowiemy się też, jak nie zostać oszukanym finansowo, na czym polegają bezpieczne hasła i loginy, itd. Dowiemy się sporo o zdrowym żywieniu: jak, co i kiedy jeść, a także o wszelkich używkach, ich wpływie na organizm i długotrwałych konsekwencjach. Już nie wspominam o obowiązującym prawie, które te kwestie bardzo dokładnie i szczegółowo reguluje.</p>



<p>Sporo miejsca zajmują zagadnienia zdrowia psychicznego i samooceny. Ciekawy wątek poświęcony jest lekarstwom, ich pozytywnemu leczniczemu działaniu, ale i skutkom nieodpowiedzialnego i niekonsultowanego z lekarzem zażywania leków na własną rękę lub nadmiernego używania suplementów diety, aby się na przykład odchudzić albo poprawić jakość skóry czy włosów. Dużo jest tam o wyglądzie, o atrakcyjności ciała, ale i umysłu. Dowiemy się także o kosmetykach, higienie, którą należy dokładnie i jak najczęściej stosować, chorobach, także chorobach wenerycznych, które często związane są z nieodpowiedzialnym prowadzeniem swojego życia, niezależnie od wieku, w którym się znajdujemy. Dowiemy się także o środkach antykoncepcyjnych ich zaletach, ale także o ich wadach. Nie zamierzam tu streszczać podręcznika zawierającego jeszcze wiele tematów, którymi we współczesnych czasach żyją i które interesują nastolatków ze szkół podstawowych i ponadpodstawowych.</p>



<p>W celach ogólnych programu edukacji przeczytamy, że są to: wzmacnianie poczucia własnej wartości i godności; kształtowanie postawy szacunku wobec siebie i innych; rozwijanie świadomości zdrowotnej i prospołecznej. Także promowanie wartości takich jak: zdrowie, godność, akceptacja, szacunek, empatia, rodzina, wspierające relacje społeczne, odpowiedzialność, altruizm. Czy jest w tych celach coś nieodpowiedniego?</p>



<p>Czy seniorzy o tym pamiętają?</p>



<p>Pomyślałem czytając podręcznik także o rodzicach i dziadkach, którzy narzekają, że nie potrafią obsługiwać elektronicznego sprzętu potrzebnego do codziennego funkcjonowania, zjadają całe opakowania lekarstw i suplementów diety, korzystają z różnych wspomagaczy i używek, i wyjeżdżają na wczasy i do sanatoriów, gdzie chcą częstokroć przeżyć jeszcze przygodę życia. Podręcznik nie jest drogi, warto mieć w domu i jak już dzieciaki czy wnuki go przepracują w szkole, i nie będzie już ich interesował, bo będą wiedziały więcej o wielu aspektach życia niż rodzice i dziadkowie, proponuję go sobie przeglądnąć. Na pewno będzie się czegoś z niego można dowiedzieć o sobie.</p>



<p>Niezależnie od tego, czy bez większego oporu, czy może z niedowierzaniem sami zaakceptujemy proponowane treści albo je odrzucimy i nie będziemy ich aprobowali, jedno jest pewne. Za poszerzenie wiedzy, przyjęcie czyjegoś punktu widzenia na pewno nie grożą nam męki czyśćcowe! I nie zostaniemy wyklęci z parafii czy z Kościoła – w każdym razie nie z parafii ewangelickiej w Lasowicach Wielkich.</p>



<p>ks. Ryszard Pieron</p>



<p><em><em>Zwiastun Ewangelicki </em>nr 18-2025.</em></p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Rzetelne spojrzenie w przyszłość</title>
		<link>https://lasowice.eu/2025/08/19/rzetelne-spojrzenie-w-przyszlosc/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[piotrdomanski]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 19 Aug 2025 04:50:49 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Widzenia Własne]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://lasowice.eu/?p=7920</guid>

					<description><![CDATA[Przeglądając różne strony internetowe natrafiłem na informację z Austrii zatytułowaną: Kościół zmuszony do sprzedawania kolejnych świątyń. Parafii nie stać na utrzymania budynków. Oczywiście zainteresował mnie ten temat. Najpierw pomyślałem, że chodzi o jeden z mniejszościowych Kościołów austriackich, bo wiem, że są tam przecież także luteranie, prawosławni i społeczności zielonoświątkowe. Czytam jednak: „Kościół katolicki w Austrii [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p>Przeglądając różne strony internetowe natrafiłem na informację z Austrii zatytułowaną: <em>Kościół zmuszony do sprzedawania kolejnych świątyń. Parafii nie stać na utrzymania budynków. </em>Oczywiście zainteresował mnie ten temat. Najpierw pomyślałem, że chodzi o jeden z mniejszościowych Kościołów austriackich, bo wiem, że są tam przecież także luteranie, prawosławni i społeczności zielonoświątkowe.</p>



<p>Czytam jednak: „Kościół katolicki w Austrii wystawia na sprzedaż kolejną świątynię. Do kupienia jest kościół w Hirschwang an der Rax w Dolnej Austrii. Sprzedaż to skutek spadającej liczby wiernych i kłopotów finansowych diecezji. Archidiecezja wiedeńska poinformowała, że w porozumieniu z parafią Edlach an der Rax zamierza pozbyć się filii kościoła w Hirschwang i przynależnej do niej plebanii. Obiekty trafiły na sprzedaż. Powodem takiej decyzji jest pogłębiający się kryzys austriackiego Kościoła. Norbert Manga, miejscowy diakon, w rozmowie z mediami przekazał, że na 380 katolików w Edlach an der Rax przypada aż pięć kościołów rozmieszczonych w promieniu dziesięciu kilometrów. Z kolei inny miejscowy kapłan, ksiądz Heimo Sitter, zdradził, że w ostatnim czasie w niedzielnych nabożeństwach w filii kościoła w Hirschwang uczestniczyło średnio zaledwie od czterech do sześciu osób”.</p>



<p>Hm… westchnąłem i tu zrodziła się refleksja z własnego podwórka: przecież w naszej, lasowickiej parafii też jest pięć kościołów. Co prawda jest nas o 200 osób mniej, ale trzeba zauważyć, że podobnie w lasowickim filiale w Fosowskiem czy Zawadzkiem na nabożeństwa też przychodzi po kilka osób. Czytam jednak dalej: „Jak argumentują przedstawiciele archidiecezji wiedeńskiej, parafia nie jest już w stanie ponosić wysokich kosztów renowacji i utrzymania budynku. Dlatego zdecydowano o wystawieniu go na sprzedaż, choć możliwe jest przekazanie budynku innej wspólnocie chrześcijańskiej. Według aktualnych statystyk kościelnych w 2023 roku wspólnotę Kościoła katolickiego w Austrii opuściły 85 163 osoby. W tym samym okresie do Kościoła przyjęto zaledwie 4575 osób, a liczba chrztów wyniosła 39 488”.</p>



<p><strong>Przez pryzmat frekwencji</strong></p>



<p>Może warto zauważyć, jak jest u nas. Przytoczę teraz fragmenty danych statystycznych Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w Polsce. Liczba parafii w całej Polsce to: 132 plus 122 filiały, co równa się w zaokrągleniu 250 miejscom, w których odprawiane są nabożeństwa. Na koniec ubiegłego roku liczba wiernych wynosiła w zaokrągleniu 60 tysięcy osób. Wracając myślą do austriackich danych, z Kościoła Rzymskokatolickiego Austrii wystąpiło w jednym tylko roku więcej parafian niż nas wszystkich luteran było łącznie w naszym kraju w roku 2024.</p>



<p>Trzeba też stwierdzić, choć to niewygodna i smutna prawda, i nie statystyczna, lecz zauważalna: średnia wieku luterańskich wiernych na nabożeństwach w Polsce to około 65-75 lat. Nie jest dobrze, a raczej jest bardzo źle. Zatem w zaokrągleniu: 60 000 podzielone przez 250 miejsc, w których odprawiane są nabożeństwa, to daje uśrednione 240 osób na nabożeństwie, przy założeniu 100% frekwencji. A wiemy, że tak dobrze nie jest. Jeśli mamy frekwencję na poziomie 50% to na nabożeństwie średnio powinno być 120 osób, ale rzeczywistość bywa inna. Częstokroć nawet w dużych liczebnie parafiach tak nie jest.</p>



<p><strong>Statystyki a realny obraz Kościoła</strong></p>



<p>Z kolei w samej tylko diecezji cieszyńskiej jest zapisanych 35 000 wiernych, a we wszystkich pozostałych<br>diecezjach 25 000 wiernych łącznie, zatem liczymy: diecezja cieszyńska 35 000 wiernych podzielone przez 35 punktów odprawiania nabożeństw, to równa się 1000 osób na nabożeństwie przy 100% frekwencji. Przy 50% frekwencji powinno być to 500 osób, przy 25% – 250 wiernych. Proste. Tak jednak nie jest. To tylko statystyka i bardzo różnie wygląda stan osobowy, liczebność i frekwencja w poszczególnych parafiach diecezji cieszyńskiej.</p>



<p>Jak jest w reszcie kraju? Jeśli 25 000 wiernych podzielimy przez 210 punktów, w których odprawia się nabożeństwa, w zaokrągleniu otrzymamy 119 osób na nabożeństwie przy 100% frekwencji. I znów: przy 50% frekwencji średnio może być na nabożeństwie około 60 osób, przy 25% frekwencji powinno być obecnych 30 wiernych. Oczywiście to znów uśredniona wielkość i zapewne realia są zupełnie inne. Fakty i liczby bardzo różnie mogą się kształtować. I wiemy, że w rzeczywistości są parafie, w których liczba wiernych na nabożeństwie wynosi kilkanaście osób.</p>



<p>Przypuszczalnie – bo przecież tego nie jesteśmy wstanie przewidzieć, zaplanować ani wyliczyć, bo nie od nas to zależy – za 10 lat będzie nas, ewangelików, około 40 000 osób – statystycznie. Warto sobie to uzmysłowić. Nie pokonamy kalendarza ludzkiego życia, dzisiejsi starsi, najaktywniejsi parafianie 60-, 70-, 80-latkowie umrą. Ale i wielu spośród nas, duchownych, za dziesięć lat już nie będzie. Dodatkowo za 5–7 lat ponad 35 księży odejdzie na emeryturę, nie wspominając o końcu życia tych, którzy obecnie przebywają już na emeryturze. Może warto w diecezjach, parafiach rozpocząć rozmowę, na temat funkcjonowania kościelnych jednostek za 5–10 lat? Kto i jak będzie je utrzymywał i kto będzie, i na jakich zasadach, w nich pracował? Aby historia Kościoła ewangelickiego mogła toczyć się dalej.</p>



<p><strong>Co jest nam potrzebne?</strong></p>



<p>Historia naszego Kościoła dała nam wiele zacnych, pełnych oddania, wiary i pobożności postaci, o których należy pamiętać i przywoływać ich służbę, wiarę i dzieło. Ale ich już wśród nas nie ma. Posiadamy piękne kościoły o zabytkowym znaczeniu. Ale są puste – z kilkoma w oddali siedzącymi wiernymi. Dysponujemy plebaniami, w których nie ma kto mieszkać.</p>



<p>Namawiam zatem, by nie patrząc na statystyki – dopóki jesteśmy, żyjemy i jeszcze jesteśmy wstanie wspólnie coś zdziałać – do realnego i uczciwego spojrzenia w przyszłość. Do zrobienia rachunku: nie historycznego, matematycznego czy statystycznego, ale realnego. I do odpowiedzialnego spojrzenia w przyszłość naszych malutkich parafii.</p>



<p>Co jest nam potrzebne? Jaki mamy administracyjny cel? W jaki sposób chcemy opowiadać o Chrystusie? Jak przekonamy do oddania Mu swojego życia współczesnego człowieka, który otwarcie pokazuje swoim nieuczestniczeniem, że nie chce i nie rozumie współczesnego Kościoła i form zwiastowania Ewangelii? Manifestuje, że nie potrzebuje Boga. Jest w błędzie. Człowiek potrzebuje Boga, ale trzeba mu pomóc to zrozumieć i pomóc mu Boga odnaleźć.</p>



<p>Oczywiste jest, że Kościół, o którym teraz piszę, to Boży element naszej doczesności. To Wszechmądry, znający przyszłość Bóg go tworzy. Ale czy pamiętamy, że Bóg działa tu także przez nas. Możemy więc pomóc w realizowaniu nowych zadań wśród Jego ludu, tworzeniu nowej ewangelizacji i nowego Kościoła. Potrzebujemy tego. Tylko musimy mieć wiarę, nadzieję i cel.</p>



<p>ks. Ryszard Pieron</p>



<p></p>



<p><em><em>Zwiastun Ewangelicki</em> nr 15-16_2025.</em></p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>(Nie)istotne szczegóły</title>
		<link>https://lasowice.eu/2025/07/15/nieistotne-szczegoly/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[piotrdomanski]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 15 Jul 2025 18:22:08 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Widzenia Własne]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://lasowice.eu/?p=7877</guid>

					<description><![CDATA[– czyli o tożsamości i formach pobożności O tożsamości ewangelickiej napisano już dużo i jeszcze napisane zapewne zostanie wiele. Chciałbym zatem zwrócić uwagę na drobne szczegóły, może dla wielu nieistotne, wręcz nie warte wspominania. Ale dla wielu przyzwyczajonych od pokoleń do własnych form pobożności mogą być ważne. Do napisania tych słów skłoniły mnie zasłyszane rozmowy [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p><strong>– czyli o tożsamości i formach pobożności</strong></p>



<p>O tożsamości ewangelickiej napisano już dużo i jeszcze napisane zapewne zostanie wiele. Chciałbym zatem zwrócić uwagę na drobne szczegóły, może dla wielu nieistotne, wręcz nie warte wspominania. Ale dla wielu przyzwyczajonych od pokoleń do własnych form pobożności mogą być ważne.</p>



<p>Do napisania tych słów skłoniły mnie zasłyszane rozmowy o różnych nowych kościelnych formach i zwyczajach, jeszcze kilka lat temu nie do przyjęcia, dziś zadomowionych w naszej ewangelickiej pobożności. Uważam, że nie można o nich mówić czy myśleć w kategoriach: dobre – złe, ale po prostu inne. Jednak ewangelikom, zwłaszcza w starszym wieku, kojarzą się bardziej z Kościołem Rzymskokatolickim. Zauważyć trzeba, że dla wielu są trudne do zaakceptowania, bo burzą ich spokój serca i łamią ich wyuczoną, i odczuwaną tożsamość.</p>



<p>W cieniu <em>Wielkiego Brata</em></p>



<p>Czy tego chcemy czy nie, większość z nas na nowe formy liturgiczne i inne zmiany zachodzące w Kościele zwraca uwagę w kontekście polskiej rzeczywistości małego diasporalnego Kościoła. Za granicą zapewne nikt nie zwróciłby uwagi na takie „ekumeniczne” szczegóły, ale dla polskich ewangelików stają się ważne, bo są związane z ich tożsamością. Zdecydowana większość z nas religijnie ukształtowana i wychowana wyznaniowo została na zauważalnych i powszechnie istniejących różnicach między Kościołami: Rzymskokatolickim i Ewangelicko-Augsburskim. Zwracano nam, dorastającym ewangelikom, uwagę na inną teologię, inne zachowania, gesty i na inaczej brzmiące liturgiczne zwroty, inne nazwy, określenia itd. Wielu z nas, w tym i ja, piszący te słowa, ukształtowaliśmy swoją tożsamość wyznaniową w oparciu o różnice wyznaniowe, zamiast na tym, co posiadamy wspólnego. To rzecz jasna źle, ale trzeba uczciwie przyznać, że tak było. To po prostu naturalne, że w chwilach zagrożenia i strachu przed wchłonięciem przez <em>Wielkiego Brata</em>, właśnie te niby drobiazgi stają się istotne, a czasami kluczowe.</p>



<p>Wydaje się, że coraz więcej osób w naszym ewangelickim środowisku, jest wyczulonych na częste stosowane „nowych”, przez wielu kojarzonych jako katolickie, form pobożności. Otwarcie o tym się nie rozmawia, bo przecież nie jest to najważniejsze. Raczej nikt nie zwróci uwagi księdzu, że coś innego, nowego wprowadził do nabożeństwa. Wprowadził – to wprowadził, trudno. Wydaje się jednak, że pewne określenia, zachowania czy zwroty nadal mają wpływ na ugruntowanie tożsamość albo na jej chwiejność, zagubienie, gdy już do końca nie wie się, kim się jest.</p>



<p>Co jest nam bliższe</p>



<p>Chciałbym teraz przywołać wybrane sformułowania i zachowania od kilku lat coraz bardziej obecne w naszej kościelnej przestrzeni. Czytając ten tekst sami odpowiecie sobie w sercu i w zgodzie z własnymi przemyśleniami, co jest wam bliższe.</p>



<p>Zatem, teraz o tym, co dzieje się w budynku kościelnym i w trakcie nabożeństwa. To jak teraz robimy:</p>



<p>Czy zwyczajne, nieświąteczne nabożeństwo rozpoczyna się od procesjonalnego wejścia duchowieństwa i wprowadzenia oświetlonej świecami Ewangelii i krzyża, czy od powitania i wezwania w imię Trójjedynego Boga? Nabożeństwo kończy się Bożym błogosławieństwem, a może rozesłaniem wiernych: „Id<em>ź</em>cie w pokoju Pańskim”<em>.</em> Nabożeństwo się odprawia, czy sprawuje się służbę kościelną? Odmawia się <em>Credo</em> czy Wyznanie wiary? Po czytaniach Starego, Nowego Testamentu mówi się „Oto Słowo Boże”, czy „Błogosławieni są ci<em>, </em>którzy Bożego Słowa słuchają i strzegą”, a po czytaniu Ewangelii: „Bądź pochwalony Panie Jezu” czy „Oto Słowo Pańskie”.</p>



<p>Przed czytaniem Ewangelii ksiądz robi powszechnie zauważalny znak krzyża czy niekoniecznie? Biblia leżąca na ołtarzu, jeśli ten jest wysunięty do przodu, jest zwrócona do ludu Bożego czy do odprawiającego nabożeństwo, właściwie czy cały ołtarz jest zwrócony do wiernych, czy odprawiającego, a duchowny stoi za nim, czy przed nim?</p>



<p>W tradycyjnym nabożeństwie jest zmawiana litania modlitewna bądź czytanie tekstów na przemian przez zbór i lektorów, czy raczej czytania biblijne i modlitwy przynależą do duchownego prowadzącego nabożeństwo? A modlitwy ksiądz i wierni zmawiają ze złożonymi rękami czy z rozwartymi i podniesionymi?</p>



<p>Uczyliśmy się, że są <em>Księgi Mojżeszowe</em>, a nie nazywane po łacinie, językiem przedreformacyjnym: <em>Genesis</em> czy <em>Exodus</em>. Zawsze też mnie uczono, że w kościele ewangelickim nie ma tabernakulum, w którym przechowuje się <em>najświętszy sakrament</em> i że nie praktykujemy adoracji ołtarza czy ołtarzowego krzyża przez ukłon lub uklęknięcie ze znakiem krzyża, gdy przechodzimy naprzeciw lub wkoło. To dlaczego obecnie wielu duchownych przechodząc przed ołtarzem kłania mu się? Nie wiem. I na pewno nie jest to modlitwa przed kazaniem.</p>



<p>Społeczność z Bogiem i bliźnimi</p>



<p>No i jak to jest: przystępujemy do Stołu Pańskiego, do Wieczerzy Pańskiej, Komunii Świętej czy do Eucharystii? Nabożeństwo jest połączone ze spowiedzią i Komunią Świętą, czy jest to już dla nas nabożeństwo eucharystyczne?</p>



<p>A konsekrując dary, duchowny wysoko podnosi opłatek i go łamie, aby wszyscy widzieli, czy raczej nie. Podobnie z kielichem, podnosi go pokazując wiernym, czy nie. Sam sobie udziela Komunii Świętej – czy raczej nie. Stosujemy tzw. podniesienie, w trakcie którego wierni klęczą, czy nie.</p>



<p>Wieczerza Pańska udzielana jest w formie statycznej, nie spacerowej, nie „z doskoku”. W trakcie przyjmowania Prawdziwego Ciała i Prawdziwej Krwi Chrystusa, przyjmujący z zasady klęczą lub stoją w zależności od budowy ołtarza. Po osobistej cichej modlitwie i po zakończeniu przez wszystkich zgromadzonych przy ołtarzu przyjmowania Sakramentu Wieczerzy Pańskiej, po przekazaniu przez duchownego błogosławieństwa (niekoniecznie) przyjmujący robią znak krzyża i odchodzą, jeśli jest to możliwe obchodząc ołtarz.</p>



<p>Ważnym elementem Komunii Świętej jest społeczność w modlitwie z Bogiem, a poniekąd także społeczność z bliźnimi również przyjmującymi ten sakrament. Podczas Wieczerzy Pańskiej nie chodzi tylko o podejście do ołtarza, aby otrzymać komunikanty, niezbędna jest modlitewna, duchowa społeczność. Obserwując współczesne formy dystrybucji pytam: a może ona nie jest potrzebna, już nie wiem!?</p>



<p>Nie mamy służby kościelnej, szafarzy i usługujących przy ołtarzu. Albo mamy. W naszym Kościele chyba nie ma kapłanów i arcykapłanów, bo na ołtarzu nie składamy ofiar i dlatego mamy niedzielne i świąteczne nabożeństwo, a nie mszę świętą, czyli ofiarę przenajświętszą – powtórzenie śmierci Chrystusa i uobecnienie jej.</p>



<p>Nieuchronność zmian</p>



<p>Można by wskazać jeszcze wiele nowości, które zadomowiły się zmieniając nasze zwyczaje i tożsamość. Zapewne, jak już wspomniałem, we własnych sercach niektóre zwroty, sformułowania i myśli będą wam bardzo bliskie, a niektóre, śmieszne. Jedne będą się wam podobały, inne nie. Ale to wszystko, co wymieniłem i to wszystko, co nie zostało tu wymienione, dla wielu współwyznawców w różnych częściach naszego Kościoła w Polsce świadczy o ich indywidualnej tożsamości. Nieco różnej dla młodego i dla starszego pokolenia – i dotyczy to zarówno duchownych, jak i wiernych. Zatem „Do widzenia”, a może po nowemu: „Szczęść Boże”.</p>



<p>ks. Ryszard Pieron</p>



<p><em><em>Zwiastun Ewangelicki </em>nr 13-14-2025.</em></p>



<p></p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Wiara nie jest z paragrafów</title>
		<link>https://lasowice.eu/2025/06/25/wiara-nie-jest-z-paragrafow/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[piotrdomanski]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 25 Jun 2025 09:44:09 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Widzenia Własne]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://lasowice.eu/?p=7872</guid>

					<description><![CDATA[I stało się. W poprzednim felietonie nawoływałem do pójścia na wybory i wzięcia udziału w obywatelskim obowiązku wyboru Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej. I tak się stało. Ponad 20 milionów naszych rodaków poszło do urn wyborczych i zagłosowało. Oczywiście nie jest to zasługą mojego tekstu opublikowanego w „Zwiastunie Ewangelickim” 10/2025, choć życzę naszemu czasopismu i sobie takiej [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p>I stało się. W poprzednim felietonie nawoływałem do pójścia na wybory i wzięcia udziału w obywatelskim obowiązku wyboru Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej. I tak się stało. Ponad 20 milionów naszych rodaków poszło do urn wyborczych i zagłosowało. Oczywiście nie jest to zasługą mojego tekstu opublikowanego w „Zwiastunie Ewangelickim” 10/2025, choć życzę naszemu czasopismu i sobie takiej liczby czytelników, i możliwości wpływania na ich opinie oraz zachowania</p>



<p>To nie nasza publikacja spowodowała dobrą wyborczą frekwencję, ale wola ludzi do zamanifestowania swojego punktu widzenia i postrzegania rzeczywistości. Uprawnieni do wzięcia udziału w wyborach obywatele pokazali swoim wyborem, że polskie społeczeństwo jest bardzo podzielone światopoglądowo i politycznie. 50:50 procent – pół na pół.</p>



<p>Niewielką różnicą otrzymanych głosów wygrał Karol Nawrocki i trzeba zauważyć, że takiego wyboru dokonali obywatele o różnych poglądach politycznych, co oczywiste, ale też różnych wyznań i religii. Szczególnie pierwsza tura wyborów pokazała, że jesteśmy – stajemy się – społeczeństwem o coraz bardziej nacjonalistycznych i prawicowych poglądach. Wydaje się, że w trakcie już ponad trzyletniej wojny za wschodnią granicą kraju, narastającego kryzysu migracyjnego oraz zagubienia religijnego i tożsamościowego, uchwycenie się własnej tożsamości narodowej jest jakimś rozwiązaniem. Szczególnie widoczne jest to wśród młodych ludzi, którzy nie potrafią wskazać autorytetów i celu, do którego podążają, a wybór takich poglądów może dawać tym młodym obywatelom nadzieję. Na to, że i inni u progu dorosłego życia w podobnym wieku, podobnie jak oni, niepewni jutra, stale pod presją hejtu, samotni, w pędzie życia, nauki, pracy i ciągłego szukania miejsca dla siebie, podobnie zagłosują – na wspólnotę narodu.</p>



<p>Zupełnie przypadkiem tuż po wyborach, w kolejce do sklepowej kasy, przysłuchiwałem się rozmowie nieznanych mi pań, gdzie usłyszałem takie stwierdzenie: „To teraz, gdy prezydentem został prawdziwy katolik, na pewno powrócą dwie godziny religii w szkołach i Kościołowi będzie łatwiej”. Nie wiem, czy powrócą dwie godziny zajęć katechezy do szkół, bo o tym decyduje rząd, a nie prezydent, ale wiem, że ponad dziesięć milionów ludzi pośrednio głosowało przeciw religii w szkołach, a zwłaszcza przeciw państwu religijnemu. Wybory przechodzą do historii, ale poglądy ludzi – nie. Trzeba stwierdzić, że jeśli nie uda się szybko obecnemu rządowi rozdzielić kwestii religijnych i obyczajowych od prawa obowiązującego wszystkich obywateli w naszym kraju, to w następnych wyborach prezydenckich ta kwestia już nie zaistnieje w ogóle. Z tego powodu, że dziesięć milionów ludzi przestanie uczęszczać do jakiegokolwiek kościoła, na jakąkolwiek katechezę i wybierze rząd skrajnie lewicowy. Wiary w Boga i relacji z Nim nie nawiązuje się za pomocą paragrafów i ustaw, obowiązkowych lekcji religii czy nowych formuł liturgicznych, ale przez otwarte serce wiernego na działanie w człowieku Ducha Bożego. Tylko on, parafianin, musi być przekonany, że więź z Bogiem jest ważna.</p>



<p>W najbliższej przyszłości powrócą zapewne narodowo-religijne manifestacje, uroczystości, msze i nabożeństwa w intencji narodu, celebra pomnikowa, a także powróci dzielenie społeczeństwa na prawdziwych patriotów i tych mniej prawdziwych. Powróci utożsamianie bycia Polakiem tylko z jednym, większościowym wyznaniem. Prezydencka polityka narodowo-religijna i martyrologiczna będzie wspierała Kościół Rzymskokatolicki, będzie chciała pokazać kościelną wielkość i moc. I może powróci druga godzina lekcji religii w szkołach, o czym rozmawiały w sklepie dwie panie. Ale miliony ludzi, którzy przecież mają rodziny, dzieci, znajomych, z którymi dyskutują na aktualnie nurtujące ich tematy, nie będą w nich uczestniczyły ani nie będą wspierały takich działań.</p>



<p>Kościół, i to dotyczy także naszego, niewielkiego Kościoła ewangelickiego w Polsce, nie przy pomocy polityków, ale sam – musi dotrzeć do niezadowolonych, zagubionych, nieakceptujących sytuacji, w której się znaleźli z przekazem nadziei i wsparcia, które będą budowały wiarę i otwierały perspektywę na lata przyszłe.</p>



<p>ks. Ryszard Pieron</p>



<p><em><em>Zwiastun Ewangelicki </em> nr 12-2025.</em></p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Najważniejsze</title>
		<link>https://lasowice.eu/2025/05/30/najwazniejsze/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[piotrdomanski]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 30 May 2025 04:35:32 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Widzenia Własne]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://lasowice.eu/?p=7791</guid>

					<description><![CDATA[Przed nami wybory prezydenckie. Nie chcę twierdzić, że są to kolejne najważniejsze wybory od czasów przełomu społeczno-politycznego 1989 roku, bo przyzwyczailiśmy się do tego rodzaju sformułowań. Wypada stwierdzić, że wszystkie demokratyczne wybory, na każde stanowisko, w tym proboszcza parafii, radnego, członka synodu, biskupa, a w przestrzeni publicznej sołtysa, radnego, członków rad gminnych, powiatowych, sejmu, senatu [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p>Przed nami wybory prezydenckie. Nie chcę twierdzić, że są to kolejne najważniejsze wybory od czasów przełomu społeczno-politycznego 1989 roku, bo przyzwyczailiśmy się do tego rodzaju sformułowań. Wypada stwierdzić, że wszystkie demokratyczne wybory, na każde stanowisko, w tym proboszcza parafii, radnego, członka synodu, biskupa, a w przestrzeni publicznej sołtysa, radnego, członków rad gminnych, powiatowych, sejmu, senatu i właśnie prezydenta Rzeczpospolitej były i są bardzo ważne. Wyrażają społeczne odczucia, potrzeby i oczekiwania. Powiązane są z zaufaniem do wybieranych i odpowiedzialnością tych, którzy zostaną wybrani.</p>



<p>Nie będę w żaden sposób wskazywał, na kogo personalnie czytelnik ma głosować ani sugerował, kto byłby najlepszym prezydentem. Przedstawię za to moje oczekiwania, jaki powinien być i jakimi wartościami powinien się kierować prezydent kraju, którego wybierzemy w najbliższej przyszłości. Ale ważne jest też, jakimi wartościami powinien kierować się wyborca oddający swój głos na swojego kandydata.</p>



<p>Dlatego, zanim oddamy swój wyborczy głos, chcę przywołać historyczne, ale wciąż aktualne wartości, które przyniosła Reformacja. Dobrze byłoby stale o nich pamiętać: o pobożności połączonej z sumiennością, wolnością, pracowitością, równością. Jak najczęściej trzeba też przypominać, że dzięki Reformacji rozwijała się edukacja i kultura. Wszystko to razem doprowadziło do otwartości na inne poglądy i poszanowania prawa do wypowiadania własnych myśli.</p>



<p>Jaki powinien być prezydent</p>



<p>Współczesny ewangelik w Polsce, żyjący w mniejszości religijnej, na ogół nierozumiany i lekceważony przez konserwatywnych często sąsiadów, zagubiony w narodowych i kościelnych hasłach i nauce Kościoła większościowego, właśnie przy okazji wyborów na ważne urzędy państwowe, powinien kierować się oświeconymi i ewangelicznymi zasadami. Nie powinien ulegać złudnym obietnicom, że ktoś mu coś da albo wreszcie go zauważy w jego wyznaniowym osamotnieniu – bo tak nie będzie. Powinien swój głos oddać na kandydata, który nie będzie nacjonalistą religijnym i narodowym, co jest bardzo ważne. Ani na takiego, który nie będzie w swoich poglądach zaborczo patriarchalny, a przez to narzucający wszystkim obywatelom tylko własny konserwatywny i narodowo-kościelny styl bycia. W życiu publicznym nie będzie epatować swoją religijnością i pobożnością. Przecież w państwie żyją obywatele należący do różnych społeczności religijnych i wyznaniowych. Są też osoby niewierzące. Powinien też być tolerancyjny i dbający o przestrzeganie równouprawnienia płci. Trzeba jednak zauważyć, że oprócz wielu ważnych funkcji, jakie wypełnia urzędujący prezydent państwa, nie powinien on prowadzić religijnej misji katechizującej obywateli.</p>



<p>Obawy ewangelika</p>



<p>Gdy myślę o wyborach, obawiam się o ich wynik. Kto zostanie moim prezydentem? Jak pod jego rządami odnajdzie się człowiek, który będzie miał inny pogląd na funkcjonowanie państwa, ale który uważa siebie za patriotę i Europejczyka? Czy nowo wybrany prezydent będzie szanował podstawowe prawa człowieka, rozumiał prawa mniejszości religijnych i seksualnych? Jak będzie rozumiał i postrzegał związki partnerskie osób wolnych i rozwiedzionych, bo przecież takich związków partnerskich jest najwięcej?</p>



<p>Sam siebie w sercu pytam, czy zostanę już całkiem zepchnięty do skansenu wyznaniowej historii i tylko przy jakieś okazji, ktoś o mnie sobie przypomni, z uporem nazywając mnie protestantem, a nie ewangelikiem? Boję się kolejnych przywódców, którzy marginalizują obywateli innych wyznań i religii, i – w domyśle – pozbawiają ich prawa bycia patriotami kraju, w którym od pokoleń żyją.</p>



<p>Kieruję teraz swoje słowa do wszystkich ewangelickich emerytów, rencistów, rolników, przedsiębiorców większych i mniejszych, wszystkich nas – ewangelików młodszych i starszych, zamieszkałych w miastach większych i mniejszych, i malutkich wioseczkach naszych diecezji: weźmy udział w wyborach!</p>



<p>Potrzebujemy wspólnego spoglądania w przyszłość</p>



<p>Na naszych oczach zmienia się struktura polityczna świata, strefy wpływów mocarstw ulegają całkowitemu przetasowaniu, następują zmiany, o których kilka lat temu nikt by nie pomyślał. Trzeba zauważyć, i musimy być tego świadomymi, że nastawione religijnie i egoistycznie państwa, odwołujące się tylko do własnej przeszłości i wspominające narodową martyrologię, jak to od wielu lat proponują prawicowe środowiska w naszym kraju, nie mają szans na rozwój. W konsekwencji po kilku latach zostaną osamotnione, biedne, nielubiane i bez przyjaciół. Niestety kilku z kandydatów na prezydenta głosi poglądy przekonujące wyborców, że nie potrzebujemy wspólnoty europejskiej – bo to tylko samo zło i pełzający grzech, nie potrzebujemy sojuszy; bo i tak, jak będzie taka potrzeba, nam nie pomogą itd. To nie jest prawdą! Tak nie jest! Potrzebujemy sojuszy, potrzebujemy wspólnoty europejskiej, wspólnego działania i wspólnego spojrzenia w przyszłość.</p>



<p>We współczesnych czasach kolejnej już wędrówki ludów i mieszania się kultur i religii, tylko wspólnie z innymi narodami zachodniej Europy, które szanują otwarte na innych, tolerancyjne bogactwo wielu kultur, mamy szansę na życie w dobrobycie i pokoju. I tylko narody, którymi kierują demokratycznie wybrani przywódcy, otwarci na innych i nie narzucający własnych poglądów politycznych i światopoglądowych, dają nadzieję, że i nam, ewangelikom, w Polsce będzie się spokojnie i dobrze żyło.</p>



<p>ks. Ryszard Pieron</p>



<p><em>Zwiastun Ewangelicki nr 10-2025.</em></p>



<p></p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
