Coraz więcej niepokoju na świecie i coraz częściej podczas trwających wzajemnych oskarżeń poszczególne strony przywołują związane z religią aspekty prowadzonych przez siebie działań. Starają się usprawiedliwić własną agresję i powody, które nimi kierują. Odwoływanie się do uczuć i emocji związanych z wiarą to niebezpieczna praktyka.
Prowadzi ona do takiego postrzegania przeciwnika w innym narodzie albo wewnętrznego przeciwnika politycznego we własnym, że nazywa się go wcielonym szatanem. Taka narracja tworzy w sercach zwaśnionych stron uproszczony, błędny obraz wyznawanych zasad religijnych czy wyznaniowych i stwarza długotrwałą wzajemną niechęć. Burzy możliwość jakiejkolwiek współpracy i nawiązywania pokojowych relacji.
W Izraelu ostatnio przywołuje się biblijne – prorocze słowa o przekazaniu Izraelitom przez samego Boga już tysiące lat temu ziemi, o którą obecnie toczy się wojna. Inni przywódcy na Bliskim Wschodzie odwołują się do Boga islamu, stwierdzając, że walczą z szatanem, którego ucieleśnienie postrzegają w Ameryce Północnej i krajach zachodniego świata.
U nas, w Polsce, konserwatywni prawicowi politycy mówią o diable-szatanie w przebraniu transowej i genderowej „zarazy”, która panuje w krajach liberalnej Unii Europejskiej, z którą trzeba walczyć, by uratować „nasz katolicki kraj”.
A z kolei w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej porównano ostatnio prezydenta USA do Jezusa. Jak pisze portal Onet.pl, podobno: „gromkimi oklaskami na sali przyjęto to porównanie. Kontrowersyjne porównanie padło w trakcie uroczystości w Białym Domu. Duchowa doradczyni prezydenta Donalda Trumpa Paula White-Cain tuż przed Wielkanocą porównała go z Jezusem. Mówiła o zdradzie i fałszywych oskarżeniach. Słowa zostały przyjęte z entuzjazmem zgromadzonych. Paula White-Cain zabrała głos podczas uroczystości wielkanocnych z ewangelikami”.Warto tu sprostować, żenie chodzi o nas – ewangelików luteran lub reformowanych – tylko o amerykańskie środowiska ewangelikalne czy wręcz charyzmatyczno-przebudzeniowe. I czytajmy dalej, co napisał Onet: „Na początku wystąpienia stwierdziła, że Donald Trump jest prezydentem, bo tak zdecydował Bóg. Zgromadzeni momentalnie zareagowali gromkimi oklaskami. Następnie doradczyni duchowa prezydenta USA zestawiła jego historię z męką Jezusa. – Jezus przekazał nam tak wiele nauk poprzez swoją śmierć, grób i zmartwychwstanie. Pokazał nam, czym jest wielkie przywództwo. Wielka przemiana wymaga wielkiego poświęcenia – mówiła White-Cain, cytowana przez amerykańskie media. – A panie prezydencie, nikt nie zapłacił takiej ceny, jak pan. Prawie kosztowało to pana życie – stwierdziła, nawiązując do prób zamachu na życie Donalda Trumpa. – Został pan zdradzony, aresztowany i fałszywie oskarżony. To znany schemat, który pokazał nam nasz Pan i Zbawiciel. Ale dla Niego to się nie skończyło i dla pana też się nie skończyło. Bóg zawsze miał plan. Trzeciego dnia zmartwychwstał, pokonał zło, zwyciężył śmierć, piekło i grób. A ponieważ on zmartwychwstał, wszyscy wiemy, że my też możemy zmartwychwstać. I proszę pana, dzięki jego zmartwychwstaniu, pan również powstał – kontynuowała. Wierzę, że Pan kazał mi to panu przekazać. Dzięki jego zwycięstwu odniesie pan sukces we wszystkim, czego się pan podejmie – zakończyła, a na sali ponownie rozległy się głośne brawa. Amerykańskie media piszą, że kontrowersyjne porównanie spotkało się z krytyką. W mediach społecznościowych White-Cain zarzucano »bluźnierstwo« i »szaleństwo«”.
Kim jest Paula White-Cain?Wieloletnia współpracownica Donalda Trumpa, to –jak wyjaśniaKatolicka Agencja Informacyjna – pochodząca z Florydy 58-letnia kaznodziejka chrześcijańskiej Niezależnej Sieci Charyzmatycznej (Independent Network Charismatic – INC). „Popiera ona interpretacje biblijne w duchu »teologii sukcesu«, które zdaniem niektórych ewangelicznych chrześcijan »idą za daleko« i »są na granicy herezji«”(wszystkie cytaty za: onet.pl; dostęp 2.04.2026)
Łączenie aspektów religijnych z agresją militarną jest niedopuszczalne. Niedopuszczalne jest prowadzenie gdziekolwiek jakichkolwiek wojen, których celowość uzasadnia się religią i rzekomą wolą Bożą! Powoływanie się na Boga, by je prowadzić, a także błogosławieństwo dla tych działań jest niebezpiecznym kierunkiem. Odbiorca, niekoniecznie znający religijne zasady i dogmaty poszczególnych, a na ogół nieznanych sobie społeczności religijnych czy wyznaniowych, przyjmuje „w dobrej wierze” ich politycznie spreparowany obraz. Tym samym daje sobie wewnętrzne przyzwolenie na prowadzenie działań wojennych. W swoich emocjach i odczuciach fałszuje stan faktyczny, a to nie służy żadnym religiom ani wyznaniom.
Ale wydaje się, że jeszcze większym złem jest zasianie ziarna fałszu, które pozostaje w sercach społeczeństw wielu państw o różnych religijnych i wyznaniowych tożsamościach. Utrwala się pogląd, że prowadzone wojny w Europie, Azji czy na Bliskim Wschodzie są z woli i za przykazaniem samego Boga. A to jest nieprawdą. Przy tej okazji warto pamiętać o różnym pojmowaniu, postrzeganiu i rozumieniu Boga przez te społeczności.
Podobnie w naszym chrześcijańskim i podzielonym kraju, w którym toczy się polityczna „wojna światopoglądowa”, kreuje się pogląd lansowany przez konserwatywnych polityków, którzy rzekomo działają w imię wyższych, mesjańskich zasad, którym podobno sprzyja i którym błogosławi sam Bóg. Który ma, jak uważają niektórzy, posługiwać się nimi, czyli przywódcami poszczególnych partii, by te działania prowadzili. To też jest nieprawdą. Bóg nie nawołuje przez swoje Słowo do braku miłości i nieakceptacji drugiego człowieka! To grzeszny człowiek chcąc usprawiedliwić własną pychę i chęć panowania nad drugim, wkłada „w usta Boga” słowa i tezy, które nigdy nie zostały wypowiedziane i w żadnej z ksiąg Pisma Świętego nie są zapisane.
Nie chcemy religijnych i ideologicznych wojen. Historia nauczyła nas, że wojny, w których przywołuje się Boga jako przywódcę na sztandarach agresji, w imię którego toczy się bitwy i zabija ludność, są szczególnie okrutne, bezwzględne, długotrwałe, na lata powodują chęć zemsty u potomnych i blokują jakiekolwiek porozumienie. I nie mają nic wspólnego z zasadami trzech wielkich monoteistycznych religii: judaizmu, islamu, chrześcijaństwa oraz ich doktrynami obowiązującymi w nauczaniu i dążeniu do zbawienia.
ks. Ryszard Pieron
Zwiastun Ewangelicki nr 8-2026.


