Widzenie własne

blog proboszcza

Plecak na złe czasy

Rządową broszurę informacyjną otrzymał chyba każdy z nas. Napisano w niej, jak należy zachować się w razie

ewentualnego zagrożenia, jak przygotowywać się na stan kryzysu, wojny lub innej katastrofy. Czy człowiek wierzący

może zabezpieczyć się dodatkowo w sposób nieprzewidziany przez autorów tego wydawnictwa?

Zdecydowanie popieram zaznajomienie się z zawartością tego poradnika i przyjęcie jego treści ze zrozumieniem. Nie

będę zajmował się jej merytoryczną zawartością ani pisał o plecaku, który powinien być przygotowany w naszych

domach i czekać na ewentualny kryzys. W przestrzeni publicznej jest na ten temat sporo wiadomości i polecam

zaznajomienie się z nimi.

Słowa te kieruję do tych wszystkich, którzy – wydaje się – niezbyt poważnie traktują i przyjmują informacje o

mających współcześnie miejsce międzynarodowych prowokacjach. Do tych, którzy wiedzę o tym, co dzieje się na

świecie, na ogół, choć oczywiście nie zawsze, czerpią z portali i mediów społecznościowych pełnych prześmiewczych i

często fałszywych informacji. Do tych, którzy nie interesują się współczesną polską i zagraniczną polityką i niewiele

wiedzą, kto, kiedy i jakie słowa wypowiada oraz jakie ma rzeczywiście poglądy. Do tych, którzy uważają, że to ich nie

dotyczy i dlatego nie interesuje. To błąd. Czy tego chcemy, czy nie, czy to się nam podoba, czy nie, polityka krajowa i

międzynarodowa dotyka prędzej lub później każdego – i młodszego, i starszego. A czasy współczesne nie są proste do

zrozumienia i dobrze byłoby słuchać i oglądać wypowiedzi u źródła oraz wyrobić sobie własne poglądy, a nie bazować

na zasłyszanych półprawdach. Albo – jak często się dzieje – na przeinaczeniach i komentarzach z sugerowaną tezą.

Ale tyle moralizowania.

Niezależnie od tego chciałbym zaproponować, aby do tego plecaka dołożyć analogową, czyli papierową wersję

Nowego Testamentu. To dobry pomysł. Jeśli coś złego się wydarzy i rzeczywiście będziemy musieli wędrować z

wypełnionym bateriami, lekarstwami i konserwami bagażem, to drukowana, niepotrzebująca zasilania ani łączności z

siecią internetową wersja Słowa Bożego może się przydać. Zapewne po pierwszym, chwilowym zagubieniu i

sumiennym wysłuchaniu wszelkich komunikatów, jak już będzie w miarę spokojnie, wreszcie znajdziemy czas dla

siebie i dla Pana Boga.

W ubiegłym wieku w okresie międzywojennym Kościoły drukowały dla żołnierzy niewielkie, kilkunastokartkowe,

mieszczące się w kieszeni munduru na piersi modlitewniki. Podobno były różne ich wydania i wersje. Zainteresowany

mógł znaleźć tam zbiory prostych, kilkuzdaniowych modlitw okolicznościowych, kilka wersetów biblijnych, które

można przytoczyć w trudnych chwilach. Było kilka strof popularnych pieśni, a także kilka niezadrukowanych,

przeznaczonych do zapisania kartek. Dziadkowie opowiadali wnukom, że była to cenna pozycja wydawnicza i na ogół

gremialnie w szpitalach albo na linii frontu, ale zapewne także w piwnicach czy schronach, korzystano z tych

wydawnictw. W trudnych chwilach każdy dla każdego może i powinien być księdzem, spowiednikiem czy grabarzem.

Dlatego w plecaku powinno znaleźć się Słowo Boże ukierunkowujące – pomimo zewnętrznych okoliczności – na Bożą

obecność, wsparcie, ochronę, a nade wszystko na miłość i zbawienie.

Papierowy Nowy Testament lub modlitewnik na pewno się nie przeterminuje, nie zabraknie mu energii i nie zepsuje

się, a korzystającym z niego da pokrzepienie i wzmocni ich wiarę.

ks. Ryszard Pieron

Zwiastun Ewangelicki 19-2026

wcześniejsze wpisy
Parafia Ewangelicko-Augsburska Lasowice Wielkie
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.